W naszym mieście panuje trudna sytuacja. Ludzie mają ogromne problemy. Bieda, bezrobocie, ciężka sytuacja materialna wielu rodzin, przemoc, kradzieże, rozboje, alkoholizm, narkomania to tylko niektóre z nich. Z tymi problemami spotykamy się na co dzień. Na pewno wielu mieszkańcom brak nadziei na lepsze jutro.
Czujemy, że bycie Radomianinem zobowiązuje nas do czegoś. Tylko do czego? Czy to, że tutaj żyjemy, tu pracujemy, tutaj chodzą do szkoły nasze dzieci, zobowiązuje nas do podejmowania jakichś heroicznych wysiłków? Tak! Gdyż to właśnie tutaj Pan dał nam żyć. Ufamy, że nie przez przypadek. Żyjemy tu, nie w Kalkucie, Nowym Yorku czy w afrykańskim buszu. Tutaj mamy starać by świat uczynić lepszym. Ten najbliższy świat.
Każdy z nas może coś zrobić. To nie muszą być wcale rzeczy nadzwyczajne: uczciwość w życiu codziennym, drobne sprawy, w których komuś pomożemy, czy modlitwa. Przemiany warto zaczynać od pracy nad sobą. Spróbujmy pozbywać się złych nawyków, jak choćby nieustannego (a tak przyjemnego) narzekania, a zamiast nich wypracowywać w sobie wrażliwość na potrzeby innych, chociażby naszych sąsiadów. Kiedy ktoś z naszej wspólnoty wrócił do Radomia ze Stanów poczuł wyraźnie, że ludzie w Radomiu są potwornie ponurzy, nie pozdrawiają się, nie patrzą na siebie. Może więc zaczniemy nasz wkład dla miasta nawet od… dobrego humoru?
Naszym sposobem na zmienianie rzeczywistości jest także modlitwa za miasto. Raz w miesiącu spotykamy się na Mszy świętej za Radom i diecezję. Poza tą modlitwą wspólnotową odmawiamy naszą specjalną „Modlitwę za Radom”. Tę modlitwę możesz otrzymać na Mszy św. za Radom i diecezję. Każda Twoja najmniejsza modlitwa, np. „Zdrowaś Mario” lub choćby westchnienie do Boga za to miasto to cenny wkład i już teraz za to Ci dziękujemy.
Oprócz modlitwy, niezbędny jest czyn. Staramy się być wrażliwymi i troszczyć się o bliźnich. Okazujemy im zainteresowanie i rozmawiamy o ich problemach. Często omadlamy trudne sprawy. Świętej pamięci biskup Jan Chrapek twierdził „Troska jest drugim imieniem miłości.” Dlatego we wspólnocie najbliższych przyjaciół w miarę możliwości wzajemnie sobie pomagamy.
U przyjaciół łatwiej dostrzega się problemy, lecz staramy się pomóc wszystkim. Jeżeli potrzebujesz wsparcia modlitewnego, zwróć się do nas. Przekazujemy nadzieję.
Gdybyśmy liczyli tylko na własne siły to już moglibyśmy się poddać. Co może paru ludzi bez pieniędzy czy władzy? Zawsze więcej niż jeden człowiek bez pieniędzy i władzy. Lecz przecież… mamy potężnego Ojca w niebie. Słowo Boże mówi, że Bóg jest naszym dobrym Ojcem. Daje swoim dzieciom to, co najlepsze.
Słowa Pana Jezusa: Mt 7: 9-11
Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą.
Ufamy, że nasz Dobry Ojciec wysłucha nas i mocą Swej wielkiej łaski odnowi nasze miasto. To już się zaczęło. Dzięki Ci, Panie!
Zbieramy się o godzinie 15:00, dlatego, że Jezus uznał tą godzinę za najodpowiedniejszą do rozdzielania swoich łask. Powiedział przecież św. Siostrze Faustynie: „Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego (…) W tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która Mnie prosi przez mękę Moją” (Dzienniczek 1320) Bóg sam mówi, że nas poprze. Bóg z nami, więc któż przeciwko nam?
Zaczynamy nasze comiesięczne spotkanie modlitewne od Koronki do Bożego Miłosierdzia, także podyktowanej świętej siostrze Faustynie przez Jezusa.
Następnie jest Msza święta i dużo pieśni, uwielbienia.
Zapraszamy Cię do nas. Bądź udziałowcem wielkiej sprawy odnowy naszego miasta. |